Categories: Aktualności, Słowo na początek

Nasze Święta

Nie jest żadną tajemnicą, że Święta Bożego Narodzenia ciągle ktoś nam pragnie ukraść. Najlepsi są w tym oczywiście handlowcy i marketingowcy.

To oni w galeriach handlowych i każdej sklepowej wystawie od końca listopada „podrywają” nas na świąteczne dekoracje i katują bez przerwy piosenką George’a Michaela, która nie ma nic wspólnego z Bożym Narodzeniem, a wszystko po to, żeby dobrać się do naszych portfeli i kart kredytowych. Dalej są też artyści i „ci, którym marzy się rząd dusz”, no i razem próbują nam wcisnąć nowoczesne „kolędy”, w których są jakieś karpie, renifery, ostatnio słyszałem nawet jedną o „niebożątkach” i tylko Prawdziwego Dzieciątka i Pana Boga w nich nie ma… Tak przy okazji, to gorąco polecam umieszczony w Opiekunie Śpiewnik Kolędowy i proszę: śpiewajcie razem kolędy, bo w nich nasza wiara jest ukazana w tak piękny sposób, że teologom się nie śniło… Są też programy telewizyjne, odkrycia pseudo naukowe i inne jeszcze działania, których celem jest podmienienie Świąt Bożego Narodzenia na Święta Zimowe, żeby nikogo nie urazić, mówią. Jakby Dzieciątko Jezus komuś miało wyrządzić krzywdę. Dlaczego oni się tak tego Dzieciątka boją? No w sumie, to nie są pierwsi, bo przecież był pewien facet co się nazywał Herod i też się bał Dzieciątka, ale to był jakiś psychopatyczny morderca… Ale zostawmy tych, co się boją, bo przecież my się Jezusa nie boimy, my Go kochamy i na Niego czekamy. My chcemy zachwycić się Tajemnicą Wcielenia. Są takie osoby, które szczególnie ukochały Boże Narodzenie, chyba trochę na złość współczesnym liturgistom i teologom przypominającym o wyższości Świąt Zmartwychwstania.

Rok temu pisałem Wam o Świętym Franciszku, który po modlitwie przed relikwiami betlejemskiego Żłóbka, zapragnął „własnymi oczami” zobaczyć niewygody, które znosił Jezus jako niemowlę złożone w żłobie. Przypominają się słowa Franciszka naszych czasów mieszkającego dziś na Watykanie, że pasterze powinni pachnieć swoimi owcami. A ja bym dodał, że chrześcijanie powinni pachnieć żłóbkiem, czyli obecnością Boga-człowieka, powinni przytulać się do tego miejsca, gdzie Bóg się rodzi.
O duchowym synu Franciszka, ojcu Pio mówią, że nie da się opowiedzieć, jak bardzo kochał Boże Narodzenie. Już dzień po świętach zaczynał odliczać dni, które dzieliły go od kolejnych. I wystarczyło, że usłyszał dźwięki kolędy, aby jego duch poddawał się uniesieniu i może właśnie dlatego Jezus objawiał się świętemu zakonnikowi z Pietrelciny jako Dzieciątko.
Ta radość przeżywania Bożego Narodzenia pozostaje z całą pewnością w związku z niesamowicie głębokim przeżywaniem Eucharystii. Potrafił ojciec Pio przez wiele minut wpatrywać się w uniesione podczas konsekracji Święte Postaci.
I na koniec Święta Faustyna, również ona w Hostii widziała Dziecię Jezus, jak pisała wyglądające na dochodzące do pierwszego roku życia. Wzbudzało Ono w Faustynie przemożną chęć podejścia do ołtarza i zabrania Go ze sobą.
Pragnę serdecznie życzyć wszystkim mieszkańcom parafii Lisków, aby w Waszych sercach rodziły się te same pragnienia jakie żywili święci Franciszek, ojciec Pio i siostra Faustyna.

Wasz proboszcz i brat