Categories: Aktualności, Galerie, Wydarzenie

Pielgrzymka do Fatimy – dzień 12 – Ars

Jesteśmy już w drodze powrotnej do domu, ale to naprawdę długa droga. Ostatnim miejscem, które odwiedziliśmy było Ars, parafia św. proboszcza Jana Marii Vianneya.Na początek może kilka słów przypomnienia, kim był św. Jan Maria Vianney.

Przyszedł na świat 8 maja 1786 r. w Dardilly niedaleko Lyonu, jako czwarte z sześciorga dzieci ubogiej rodziny chłopskiej. Wkrótce we Francji wybuchła rewolucja i pozamykano szkoły parafialne, więc chłopak nauczył się pisać dopiero w siedemnastym roku życia. Swoje marzenia o kapłaństwie zdołał zrealizować dzięki życzliwej opiece księdza Balleya z Ecully, który uczył go łaciny. Nauka przychodziła mu wyjątkowo ciężko, dwa razy odmawiano mu przyjęcia do seminarium, a kiedy go wreszcie przyjęto, był nakłaniany przez profesorów do odejścia.

Wydawał się wyjątkowo mało zdolny, by nie użyć dosadniejszych określeń, doprowadzając nauczycieli do rozpaczy. Słabo przyswajał wiedzę, jeszcze gorzej zapamiętywał, toteż czas edukacji był dla niego pasmem upokorzeń. Tylko dzięki staraniom ks. Balleya, który w tym prostaczku rozpoznał wielkie powołanie, nie usunięto go ostatecznie z seminarium. I chyba tylko dotkliwy brak kapłanów po rebelii francuskiej sprawił, że dopuszczono go w końcu do święceń; egzamin wyjątkowo pozwolono mu zdawać nie po łacinie, lecz po francusku. Obecny na egzaminie wikariusz generalny miał oświadczyć: „Wzór pobożności! O, w takim razie powołuję go! Łaska Boża dokona reszty!”. W dobie oświeceniowego zachłyśnięcia się możliwościami rozumu, któremu oddawano pseudoreligijną cześć, ten antytalent intelektualny okazał się wkrótce największym kapłanem, jakiego wydała XIX-wieczna Francja.

Przez pierwsze trzy lata był wikarym w Ecully, a po śmierci ks. Balleya wysłano go do Ars, wioski liczącej zaledwie dwieście trzydzieści dusz. Była ona tak bardzo zaniedbana religijnie, że o jej mieszkańcach powiadano, iż tylko chrztem różnią się od… bydląt. Ale on swoją żarliwą i ufną wiarą, świadectwem ubogiego życia i surową ascezą pociągnął parafian do Boga i odmienił ich nie do poznania.

Zaczął od surowych napomnień, piętnując bezwzględnie zamiłowanie do rozmaitych rozrywek, także do tańca. Pewnie zraziłby ich, gdyby tej surowości nie towarzyszyła niezwykła hojność serca. Rozdawał wszystko, co posiadał, np. potrafił zdjąć na ulicy buty i skarpety, aby oddać je biedakowi, a sam wracał do domu boso. Szczególnie bolała go bieda dzieci, więc utworzył „Dom Opatrzności” dla sierot; kiedy brakowało żywności, wsławił się cudem rozmnożenia ziaren kukurydzy. Zwyczajną dobrocią dokonał rzeczy niezwykłych: w niedługim czasie Ars zaczęło się zmieniać we wzorcową parafię. Taka była siła promieniowania osobowości świątobliwego kapłana na otoczenie.

W dobie oświecenia nie wszystkim podobało się to zamieszanie wokół maleńkiego Ars i działalność prostego kapłana oświeconego przez Boga. Dostawał więc listy z pogróżkami, wypisywano przeciw niemu oszczerstwa, krytykowali go także bracia w kapłaństwie. Przerażony odpowiedzialnością za powierzone mu dusze dwukrotnie próbował opuścić parafię, ale biskup nakazywał mu pozostanie. Energię życiową czerpał głównie z Eucharystii, ponieważ jadał bardzo skromne posiłki, składające się z ziemniaka, czarnego chleba i kilku warzyw. Czasem żył wyłącznie Eucharystią.

Zmarł 4 sierpnia 1859 r., w 1905 r. beatyfikował go Pius X, kanonizował w 1925 r. Pius XI, a w 1929 r. został ogłoszony patronem proboszczów. Wspomnienie liturgiczne przypadało kiedyś 9, a następnie 8 sierpnia; po reformie kalendarza w 1969 r. zostało przeniesione na 4 sierpnia. Ikonografia przedstawia go zazwyczaj w szatach kapłańskich, często w otoczeniu dzieci, l sierpnia 1959 r., w stulecie śmierci, Jan XXIII poświęcił mu encyklikę „Sacerdotii nostri primordia” o życiu kapłańskim.

Prowadził bardzo surowy tryb życia, podejmując liczne umartwienia. Był wzorem czciciela Serca Jezusowego. Jednym z niezwykłych charyzmatów, jakimi był obdarowany, była lewitacja, czyli unoszenie się w powietrzu podczas przeżyć mistycznych. Świadkiem jego lewitacji w Ars, podczas nocnych modłów, był Canon Gardette, kapelan karmelitów w Chalon–sur-Saone, co potwierdził pod przysięgą. Wielkim kultem obdarzał Płaczącą Matkę Bożą z La Salette, a było to wkrótce po Jej objawieniach. Kiedy potrzebował pieniędzy do założenia misji, modlił się do Maryi Panny z La Salette i – jak wyznał – znalazł właśnie taką kwotę, jakiej potrzebował. Był także czcicielem św. Filomeny – męczennicy, której szczątki odnaleziono w rzymskich katakumbach św. Pryscylli.

Modlił się długo w noc: o 2.00 wstawał, aby odmówić nocne oficjum, o 4.00 szedł adorować Najświętszy Sakrament. Cały czas zanosił błagania o nawrócenie swoich parafian, a oni – urzeczeni jego świętością – wstydzili się grzeszyć. A ileż się za nich napościł! Sypiał na materacu albo na chruście w piwnicy, nosił szorstką włosienicę i biczował się do krwi dyscypliną, którą odziedziczył po księdzu Balleyu; ślady krwi można oglądać do tej pory na ścianach jego sypialni. To było jego zadośćuczynienie za innych, np. penitentom często zadawał niewielką pokutę, aby reszty samemu dopełnić.

Rozczytywał się w żywotach świętych, których chciał naśladować heroicznymi umartwieniami. W swoich rozdeptanych butach, które zawsze sam naprawiał, wytartej sutannie, okrągłym kapeluszu na głowie i okularach wielkości jaj musiał wyglądać bardzo mizernie. Ale to właśnie ów niepozorny kapłan przyciągał rzesze pątników. Był autentycznym gigantem duchowym swojej epoki.

Mieliśmy okazję dzisiaj nawiedzić jego parafię.

Pierwotna świątynia w miejscu obecnej bazyliki wzniesiona została prawdopodobnie już w XII wieku. W XVII wieku kościół został przebudowany w stylu barokowym, a swój ostateczny eklektyczny kształt uzyskał już po śmierci Proboszcza z Ars. Głównym projektantem nowej bazyliki został znany Lyoński architekt Pierre Bossan. W 1986 roku, w 200 rocznicę urodzin Vianney do bazyliki w Ars przybył z jedną ze swoich pielgrzymek ówczesny papież Jan Paweł II. W bezpośrednim sąsiedztwie świątyni znajduje się (udostępniony dla odwiedzających) skromny dom Proboszcza, w którym spędził on 41 lat swojego życia. W latach 1878-1965 oprócz św. Sykstusa patronką bazyliki była także św. Filomena, do której szczególną cześć żywił Proboszcz z Ars. Według tradycji, żyła ona na przełomie III i IV wieku za panowania cesarza Dioklecjana i w imię swojej wiary poddawana była licznym torturom oraz cierpieniom.

Przy grobie św. Jana Marii Vianneya sprawowaliśmy Eucharystię szczególnie otaczając modlitwą naszych kapłanów. W Ars spożyliśmy również obiadokolację, a ks. Andrzej zaproponował nam aperitif z bąbelkami z racji swojej drugiej rocznicy rozpoczęcia proboszczowania w Liskowie, która przypadła 18 października. Potem wyruszyliśmy w dalszą drogę w kierunku Polski.