Categories: Aktualności, Galerie, Wydarzenie

Pieszo na Jasną Górę – dzień piąty – u Matki

Trzeba przyznać, że jak na ostatni dzień pielgrzymki, mogliśmy się wyspać do woli, bo dopiero 0 9.50 wychodziliśmy na szlak.

Przed opuszczeniem Łobodna (gdzie nocowaliśmy w strażackiej remizie), po tym jak wszystkie siostry zrobiły się “na bóstwo” na co zresztą miały mnóstwo czasu, udaliśmy się do kościoła parafialnego, aby dokonać aktu oddania się Niepokalanemu Sercu Maryi. Poprosiliśmy jeszcze o błogosławieństwo miejscowego proboszcza i ruszyliśmy do Białej odległej o 7 kilometrów, gdzie mieliśmy wejść w główny nurt pielgrzymki kaliskiej i uczestniczyć w Eucharystii z wszystkimi pozostałymi grupami.
Warto jeszcze dodać, że dzisiaj wbrew wcześniejszym informacjom okazało się, że nie można skorzystać z tzw. kateringu obiadowego i pozostalibyśmy bez obiadu, gdyby nie nasze wspaniałe siostry, które zresztą od początku zajmują się naszym żywieniem, i – ot tak – przygotowały znakomitą zupę ogórkową na 70 osób! Kolejny pielgrzymkowy cud, za którym stoi jednak ciężka praca konkretnych osób, w tym przypadku sióstr Stanisławy, Ireny, Ewy i Joasi wspomaganych przez kierowców Adama i Mariana zwanego Stefanem, oraz Krzysia zwanego Pogo 😉
Eucharystii w Białej przewodniczył ks. Biskup Łukasz, a tuż po niej spożyliśmy wspomnianą wcześniej zupę ogórkową, ciasto dostarczone nam wczoraj z Liskowa (dziękujemy) i jako czwarta w kolejności grupa o 15.09 wyruszyliśmy na ostatni etap, który miał nas doprowadzić do Maryi. I doprowadził. Tempo było szaleńcze, a pod szczytem musieliśmy czekać sporo czasu, aż wpuścili na na Aleje. A potem to już była czysta eksplozja radości i wzruszenia, której nie da się opisać… Od śpiewów, przez prezentację grupy, leżenie krzyżem w hołdzie Maryi na wałach aż po krótkie, ale jakże intensywne i wzruszające przejście przed Cudownym Obrazem. Dotarliśmy do Matki. Wszyscy. Bogu niech będą dzięki i Maryi naszej Mamie.

Na nocleg zatrzymaliśmy się u sióstr urszulanek i jeszcze przez dwa dni będziemy się cieszyć sobą i pobytem u Matki. Dzisiaj po późnej kolacji (znowu nasze niezastąpione siostry zadbały o wszystko) Apel Jasnogórski odśpiewaliśmy w miejscowej kaplicy. Jutro zrobimy to w kaplicy Cudownego Obrazu.

AHA! Jeszcze jedno, dzisiaj świętowaliśmy urodziny ks. Andrzeja juniora i brata Henryka: podrzucanie pod sufit, śpiewy, ale przede wszystkim Msze Święte w ich intencji. I oczywiście słodkości dla wszystkich od jubilatów.